Przezorny zawsze ubezpieczony, więc torbę na trening spakowałam już dzień wcześniej i takim sposobem mogłam rozpocząć tydzień mocnym treningiem:
orbitrek 5'
rozgrzewka
WOD:
6 RFT (time cap 10 minut)
shoulder to overhead 5 kg x10
single unders x30
ROW (30 - 20 - 20 kcal)
WOD:
5 RFT (30s work, 15s rest)
deadlift 15 kg
air squat
burpees
wznosy bioder 3x20
Pośladki bolą mnie niemiłosiernie, uda podobnie. A myślałam, że to z ramionami będzie największy problem (skakanka number one!).
Dieta nadzwyczajna nie była:
śniadanie (ok. 9.00) - kawa kuloodporna
drugie śniadanie (ok. 12.30) - placki z jabłkami na mące owsianej z ubitą śmietanką 30%
posiłek przed pracą (ok. 14.30) - arbuz
obiad (ok. 20.00) - kurczak, kasza, szpinak
kolacja (ok. 23.00) - pół kg wiśni
Moja mama w tym momencie złapałaby się za głowę, bo kto normalny je wiśnie na noc. Przecież niestrawność żołądka w tej sytuacji to pewniak.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz