Zrobiłam to! Przebiegłam ponad 5 km. Jestem z siebie taaaka dumna :)
Wczoraj miałam wolne w pracy i leniuchowałam <3 Czasami tak trzeba. Trochę myślałam o swoim życiu, planowałam, tworzyłam listę życzeń, zrobiłam zapasy jedzeniowe na całe dwa dni, ogarnęłam trochę finanse i testowałam nowy przepis na lody.
A co jadłam?
śniadanie (ok. 9.00) - kawa kuloodporna
obiad (ok. 14.00) - makaron, mięso mielone z sosem pomidorowym, gotowe buraki
kolacja (ok. 20.00) - sushi z lidla
deser (ok. 22.30) - lody śmietankowe z borówkami
Widać, że jadłam bardzo nieregularnie, ale tak to bywa, jak człowiekowi nie chce się wstawać z łóżka ;)
Ale za to ok. 21.00 wybiegłam w świat, żeby przebiec moje upragnione 5 km. Zrobiłam swoje, wróciłam do domu i patrzę na endomondo: 6,49 km. Czas nie był rewelacyjny (44:44), średnia prędkość 8,71 km/h, ale musiałam biec wolniej, żeby dalej dobiec. Cel osiągnięty. Teraz brat próbuje mnie namówić na bieganie 10 km, żeby w przyszłym roku wystartować w zawodach. Nie ma rzeczy niemożliwych, ale chyba jednak pozostanę wierna ciężarom :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz